Wywiad
Zapraszam do lektury z moim udziałem: https://kobieta.onet.pl/prawniczka-o-rozwodach-koscielnych-podstepnie-wprowadzila-meza-w-blad/mxmwlcx
Jeden z wywiadów ze mną w tematyce kościelnego procesu o nieważność małżeństwa, tym razem z Wirtualną Polską: https://kobieta.wp.pl/wystapila-o-rozwod-koscielny-padly-skandaliczne-pytania-6951649379752864a?utm_source=combreak…
RECENZJA dot. mojej jednej z książek
– 113 –
Ius Matrimoniale
29 (2018) nr 3
DOI:10.21697/im.2018.29.3.07
Arletta Bolesta, Stwierdzenie nieważności małżeństwa.
Kompendium dla katolików, Wydawnictwo eSPe, wyd. II,
Kraków 2017, ss. 352.
Praktyka sądowa pokazuje, że coraz więcej osób zgłasza się do
sądów kościelnych, by starać się o stwierdzenie nieważności swojego
małżeństwa. Powstają w Polsce liczne kancelarie prawa kanonicznego
oferujące takim osobom pomoc prawną, niejednokrotnie
zapewniając, że uda się osiągnąć zamierzony cel. Oprócz kancelarii
dostępne są książki opisujące kościelny proces o stwierdzenie nieważności
małżeństwa. Do nich zaliczyć można już drugie wydanie
książki autorstwa Arletty Bolesty Stwierdzenie nieważności małżeństwa.
Kompendium dla katolików. Na okładce widnieje także napis:
Uwzględnia najnowsze zmiany w prawie kanonicznym. Jej pierwsze
wydanie miało miejsce w roku 2015, a owe zmiany to przede wszystkim
motu proprio papieża Franciszka z 8 września 2015 roku Mitis
Iudex Dominus, reformujące proces małżeński. Autorką publikacji,
jak można przeczytać na tylnej stronie okładki, jest doktor teologii,
adwokat kościelny w Polsce, Austrii i w Niemczech, pracująca w kancelarii
porad kościelno-prawnych. Nic nie wspomniano jednak o jej
wykształceniu kanonicznym, choć z podanej bibliografii wynika, że
w swoim dorobku naukowym posiada ona kilka pozycji dotyczących
prawa kanonicznego, w tym procesów małżeńskich. Procesowe
zaangażowanie Autorki każe domniemywać, że publikacja nie jest
tylko kolejną książką opisującą proces o stwierdzenie nieważności
małżeństwa kanonicznego, ale bazuje na doświadczeniu zdobytym
przede wszystkim w praktyce sądowej. Należy także zwrócić uwagę
RECEN Z J E I S PR A W O Z D A N I A
o. Marek Saj
– 114 –
na drugą część tytułu: Kompendium dla katolików. To zakłada, że
czytelnik katolik otrzyma w miarę pełną, ale podaną w skrótowy
sposób wiedzę o omawianej procedurze.
Książka, oprócz wprowadzenia (s. 5–7) i zakończenia (s. 337–340),
została podzielona na trzy tematyczne części, czasem nazywane przez
Autorkę rozdziałami, ale nie przypisano im żadnej tego typu nazwy.
Oznaczono je jako punkty 1, 2 i 3, zaś mniejsze wątki tematyczne przypisane
poszczególnym częściom czy rozdziałom nie są numerowane.
Część pierwsza, Prawo w teorii (s. 9–79), zawiera najważniejsze
informacje dotyczące kościelnego prawa małżeńskiego, tak materialnego,
jak i procesowego. Wbrew temu tytułowi, wiele poruszanych
tutaj wątków ma wymiar bardzo praktyczny. Omówiono 26 zagadnień
ujętych w następujące hasła: prawo małżeńskie w Kodeksie prawa
kanonicznego z 1983 roku; dlaczego nazwa „stwierdzenie nieważności
małżeństwa”?; domniemanie prawne o ważności małżeństwa;
ślub kościelny bez kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności
małżeństwa?; nieważnie a niegodziwie zawarcie małżeństwa; skład
personalny sądu kościelnego; instytucja pojednania; koszty sądowe;
terminy w kościelnym procesie małżeńskim; czas trwania procesu
o stwierdzenie nieważności małżeństwa; zróżnicowanie w praktyce
sądowej; rzadko spotykane w małżeńskim procesie kościelnym przeszkody
małżeńskie; rzadko spotykane w małżeńskim procesie kościelnym
wady zgody; brak formy kanonicznej zawarcia małżeństwa; białe
małżeństwo; niedopełnienie związku małżeńskiego; rozwiązanie
ważnie zawartego małżeństwa; obrońca węzła małżeńskiego; różnice
pomiędzy Kodeksem kanonów Kościołów wschodnich a Kodeksem
prawa kanonicznego na przykładzie wybranych zagadnień z prawa
małżeńskiego; czy sądowi kościelnemu podlegają wyłącznie katolicy?;
umorzenie i zawieszenie kościelnego procesu małżeńskiego;
Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej; nieważność wyroku;
stan rzeczy osądzonej – czy można zmienić wyrok?; świadectwa
kwalifikacyjne; proces skrócony.
Druga część, Prawo w praktyce dla stron (s. 81–208), to spojrzenie
na proces małżeński jakby z punktu widzenia strony procesowej. Zawiera
ona bowiem odpowiedzi na najczęściej zadawane przez strony
Arletta Bolesta, Stwierdzenie nieważności małżeństwa…
– 115 –
pytania. Znajdziemy tutaj 41 wątków tematycznych: jak zawrzeć
ważne małżeństwo kościelne; miłość a zawarcie związku małżeńskiego;
nowo założona rodzina a kościelny proces małżeński; kwestia
dziecka w kościelnym prawie małżeńskim; zawarcie nowego związku
po kościelnym procesie małżeńskim; czy strona jest w stanie sama
zaangażować się w kościelnym procesie małżeńskim; aktywny udział
adwokata a strony w kościelnym procesie małżeńskim; dlaczego warto
szybko rozpocząć kościelny proces małżeński; najczęstsze błędy popełniane
przez strony w trakcie kościelnego procesu małżeńskiego;
możliwe trudności podczas kościelnego procesu małżeńskiego; najczęściej
stawiane pytania i poruszane problemy; specyficzne sformułowania
w kościelnym prawie małżeńskim; specyficzne elementy
procesu kościelnego o stwierdzenie nieważności małżeństwa; wybór
kościelnego sądu do przeprowadzenia procesu o stwierdzenie
nieważności małżeństwa kościelnego; stanowiska stron w kościelnym
procesie o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego;
nietypowe rozwiązania w kościelnym procesie małżeńskim; etapy
kościelnego procesu o nieważność małżeństwa; wpływ czynników
na wybór przyczyny prawnej; schemat skargi powodowej; problemy
poruszane w skardze powodowej; dokumenty (załączniki) dołączane
do skargi powodowej; świadkowie; pytania w zakresie tematu
środków dowodowych; zmiany po ślubie a możliwość stwierdzenia
nieważności małżeństwa kościelnego; istota symulacji a nadużycia;
symulacja – wybrane zagadnienia; zasada niełączenia tytułów prawnych;
wzajemna sprzeczność niektórych przyczyn prawnych; poglądy
niezgodne z nauką Kościoła a nieważność kościelnego małżeństwa;
wyobrażenie o małżeństwie a zawarcie związku małżeńskiego; zawarcie
małżeństwa w kontekście zamiaru uzyskania korzyści; wiek
jako przyczyna nieważności małżeństwa kościelnego; stwierdzenie
nieważności małżeństwa kościelnego a zdrada; osoby trzecie jako
źródło dla przyczyn nieważności; współodpowiedzialność za ważność
związku małżeńskiego; ile razy strony procesowe mogą być wezwane
do trybunału kościelnego; publikacja akt; co znajduje się w aktach
sądowych o stwierdzenie nieważności małżeństwa?; co znajduje się
w aktach procesowych o stwierdzenie nieważności małżeństwa?;
o. Marek Saj
– 116 –
w jaki sposób należy odczytywać wyrok?; jednomyślność wyrokowania
dwóch instancji?
Następna i zarazem ostatnia część, Medycyna/psychologia prawna
(s. 209–336), omawia różne formy niezdolności mające wpływ na
ewentualną nieważność zawartego małżeństwa kanonicznego,
związane z kwestiami medycznymi czy psychologicznymi. Autorka
wskazuje 32 takie sytuacje, ujęte w następujące punkty: niezdolność
psychiczna do zawarcia małżeństwa; pojęcie istotnych obowiązków
małżeńskich; pojęcie istotnych przymiotów i elementów małżeństwa;
molestowanie seksualne a nieważność małżeństwa kościelnego; uzależnienia
jako przyczyna nieważności małżeństwa, nowe uzależnienia
– wiadomości ogólne; zakupoholizm; uzależnienie od internetu;
alkoholizm i narkomania; dopalacze; hazard; uzależnienie od seksu;
ADHD i agorafobia a niezdolność natury psychicznej; epilepsja a kościelny
proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa; niezdolność
natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich
– nerwica; niezdolność natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków
małżeńskich – schizofrenia; niezdolność natury psychicznej
do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich – depresja; przymus
i bojaźń w sensie prawnym a medycznym (psychiatrycznym); zaburzenia
psychoseksualne w kontekście impotencji i niezdolności natury
psychicznej; zaburzenia odżywiania a kościelny proces małżeński;
autyzm w kontekście kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności
małżeństwa; zespół Aspergera w aspekcie kościelnego procesu o nieważność
małżeństwa; psychoza maniakalno-depresyjna; niezdolność
natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich
na przykładzie konkretnych zaburzeń; choroby fizyczne a niezdolność
natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich;
uwzględnienie dolegliwości somatycznych i psychicznych w kościelnym
procesie małżeńskim; AIDS w kontekście niezdolności natury
psychicznej; choroby skóry. Kiedy wyrok negatywny? Cz. I; pozostałe
przykłady chorób. Kiedy wyrok negatywny? Cz. II; kościelny proces
małżeński a choroba współmałżonka; cechy osobowości brane pod
uwagę przy rozwodzie cywilnym a kościelnym procesie małżeńskim;
aktywność zawodowa a niezdolność natury psychicznej do podjęcia
Arletta Bolesta, Stwierdzenie nieważności małżeństwa…
– 117 –
istotnych obowiązków małżeńskich; badania psychologiczne w trakcie
kościelnego procesu małżeńskiego.
Jak łatwo zauważyć dzięki przywołaniu poszczególnych tematów
omówionych w tej publikacji, pozwala ona dość dobrze zorientować
się nie tylko w samej procedurze procesu małżeńskiego, ale także
w przyczynach ewentualnej nieważności zawartego związku.
Całość rozważań wieńczy zakończenie (s. 337–340). Tutaj Autorka
nie streszcza przeprowadzonych badań, jak to się zwykle czyni, lecz
podkreśla sytuacje trudne w procesie, które wymagają specyficznego
podejścia, ale też i nowych prawnych uregulowań. Przywołuje
również zagadnienia omówione w pracy, które są nowymi tematami,
a obecnymi aktualnie w procesach kościelnych.
Po tym podsumowaniu zamieszczono jeszcze literaturę źródłową
(s. 337–340). Sądzę, że lepiej byłoby tę część nazwać po prostu bibliografią
i podzielić ją na źródła i literaturę. Abstrahując jednak od tego,
podany wykaz zawiera w sumie 81 pozycji, wśród których wyodrębnić
można osiem źródeł; z pozostałych 60 pozycji to literatura, a 13 odsyła
do stron internetowych.
Publikacja napisana została bardzo przystępnym językiem, pozwalającym
dotrzeć do różnego rodzaju adresatów, choć wprost
przeznaczona jest dla stron i świadków występujących w procesie
o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mimo że pozbawiona jest
aparatu naukowego w postaci odesłań do poszczególnych pozycji
ujętych w literaturze źródłowej, to jednak opiera się na nauce
Kościoła dotyczącej tej problematyki. Nadto po każdym temacie
znajdziemy wykaz pozycji, które stanowiły dla Autorki bazę rozważań.
Ze względu na sposób prezentacji tej dość trudnej materii, jak
i niewątpliwą przydatność publikacji dla wymienionych odbiorców
można zdecydowanie powiedzieć, że jej cel został osiągnięty. Tak
przynajmniej można twierdzić po jej lekturze, ufając, że podobne
zdanie będą mieli jej czytelnicy.
Marek Saj CSsR
UZALEŻNIENIA – wywiad z Infor.pl
- Czy można orzec nieważność kościelnego małżeństwa z racji na uzależnienia?
Można na tak postawione pytanie udzielić niejako podwójnej odpowiedzi: i tak, i nie. Tak, gdyż uzależnienia można rozpatrywać w aspekcie chociażby jednej przyczyn nieważności, tj. niezdolności natury psychicznej. Natomiast – nie, gdyż nie ma takiego tytułu jak uzależnienia.
- Odpowiedziała Pani, że uzależnienia można rozpatrywać chociażby z jednego tytułu. Czy oznacza to zatem, że są jeszcze inne przyczyny, pod które można byłoby podpiąć uzależnienia?
Tak, inną przyczyną, podstawą może być podstępne wprowadzenie w błąd.
- Ale, co to dokładnie oznacza w praktyce. Tzn.: czy winno ograniczyć się do jednego tylko tytułu? A co się stanie, gdy jednak nie będzie on trafny? A może są jeszcze jakieś inne zasady, które regulują takie ew. wybory?
Tutaj uczyniliśmy wzmiankę o dwóch tytułach. Z jednej strony, nic nie stoi na przeszkodzie, aby prowadzić proces nawet z kilku tytułów, czyli w tym przypadku, tak z niezdolności o charakterze psychicznej, jak i podstępu. Są inne przyczyny, które rządzą się pewnymi zasadami. I te w tym momencie pomijamy. Z drugiej zaś strony, nie chodzi tylko o skorzystanie z przysługującego prawa, ale o skorzystanie z niego na sposób uzasadniony. Przecież fakt, iż np. jedna ze Stron jest uzależniona, wcale nie musi oznaczać, iż jednocześnie dokonała podstępnego wprowadzenia w błąd. Przecież znamy stwierdzenia padające często z ust kobiet, iż wierzyły, że przez ślub przyszły Małżonek zmieni się, a to by oznaczało, iż przeforsowanie podstępu nie jest możliwe, bowiem fakt uzależnienia, tak był znany drugiemu, przyszłemu współmałżonkowi, jak i nie zatajony w jakiś sposób przed nim przez uzależnioną Stronę.
- Uzależnienia to pojemna kategoria, dla Stron czy Świadków coś może być uzależnieniem. Jak zatem zweryfikować czy coś podchodzi pod uzależnienie, czy nie?
Pani Redaktor wymieniła dwa środki dowodowe, a to: oświadczenia/zeznania Stron, jak i Świadków. I faktycznie, jak już Pani Red. wspomniała, to w tych zeznaniach może być jakaś przesada. Na pewno nie jest tak, iż Sędziowie nie mają fachowej wiedzy odnośnie do uzależnień, ale jednym ze środków dowodowych jest też opinia właściwego Biegłego, a Ten, operując wiedzą z własnej dziedziny stanowi nieocenioną pomoc dla Trybunału. Jednak dodajmy, to co dla Biegłego może być uzależnieniem, wcale nie musi spełniać wymogów niezdolności dla Sędziów.
- Zatem, co to oznacza w praktyce? Tzn. jakie różnice są pomiędzy uzależnieniem a niezdolnością?
Jedną z nich jest tzw. uprzedniość. Wyobraźmy sobie, że dane małżeństwo trwało sporą liczbę lat, w trakcie niego powstało dopiero uzależnienie, ale nie było ono obecne przed ślubem. Zatem dla Biegłego dane zachowanie będzie można zakwalifikować do uzależnienia, gdyż spełnia ono jego wymogi, ale dla Sądu z uwagi na brak istnienia jego przed ślubem co prawda zachowanie będzie uzależnieniem, ale już nie niezdolnością, a to z kolei oznacza, iż małżeństwo jest ważne (gdy proces przebiegał z niezdolności w formie uzależnienia). Ja już nie wspominam o tak naturalnych sytuacjach, jak wzmiankowana tu powyżej pewna przesada, która jednak zupełnie nie oznacza o ciężkości niezdolności (kolejny jej wymóg).
- To może wspomnijmy na koniec, z jakimi uzależnieniami mamy do czynienia najczęściej?
Bardzo ciekawe pytania. Te w pewnym sensie uwarunkowane są czasami, ale nawet i krajem. Najczęściej można spotkać się z uzależnieniem od alkoholu, narkotyków, ale i hazardu, seksu, od jedzenia (zaburzenia odżywiania), a z tzw. nowszych – od np. Internetu itp. To już na tych przykładach widać, dlaczego tak zaleca się skorzystanie z opinii Eksperta.
KOMUNIA ŚW.,/MSZA ŚW., SPOWIEDŹ – wywiad z Infor.pl
- Przed zawarciem małżeństwa Nupturienci przystępują do Sakramentu Spowiedzi Św., w czasie zawierania małżeńskiego związku przystępują do Komunii Św.. A co w sytuacji, gdy przykładowo jeden z przyszłych Małżonków zataja swój grzech czy grzechy? Czy ma to jakiś wpływ na ew. ważność małżeństwa?
- Nie do końca. Natomiast kilka razy spotkałam się właśnie z podniesioną kwestią: czy małżeństwo zostało zawarte na sposób ważny, gdy został zatajony grzech. Pytanie bardzo ogólnikowe, podczas gdy sam KPK czyni rozróżnienie pomiędzy grzechem ciężkim a lekkim. Nie wchodząc w kwestie senso stricto religijno-moralne, odnieśmy się tylko do materii prawnej. I tak, zachęca się do spowiedzi z grzechów powszednich, natomiast przypomina się o obowiązku wyspowiadania się z grzechów ciężkich przynajmniej raz w roku. Zatem skoncentrujmy się na tej ostatniej sytuacji, gdy np. jeden z Nupturientów zataja swój grzech ciężki. Mimo takiej sytuacji mowy nie ma o ew. nieważności małżeństwa. Natomiast pośrednio sięgamy do jednego z tytułów prawnych, a to w postaci podstępu, który to tytuł już taką możliwość daje.
- Proszę o przybliżenie Nam tego zagadnienia.
- Wyobraźmy sobie sytuację, iż dana okoliczność podchodząca pod ciężki grzech zostaje nie tylko pominięta podczas Spowiedzi Św., to – jak już powiedzieliśmy powyżej – nie spowoduje nieważności małżeństwa, ale, gdy ów ciężki grzech stanowi także naruszenie prawa (np. popełnienie jakiegoś przestępstwa), zostaje zatajona, aby wyłudzić zgodę na ślub, to tylko ten ostatni fakt można zakwalifikować do przyczyny, na podstawie których można rozpatrywać ew. nieważność małżeństwa. „Można” – gdyż to czy faktycznie zaistniał podstęp, to pokaże i wykaże już cały proces.
- Skoro jesteśmy już przy kościelnym procesie o nieważność małżeństwa, to, aby orzec nieważność musi ona zostać poparta odpowiednimi dowodami, środkami dowodowymi. Wśród nich KPK wymienia Świadków. Czy istnieje możliwość powołania na Świadka Kapłana?
- I tak, i nie, bowiem, gdy Kapłan uzyskał wiedzę na dany temat, który winien zostać poruszony w kościelnym procesie, podczas Spowiedzi Św., to jest On związany obowiązkiem zachowania tajemnicy Spowiedzi Św. Natomiast, gdy Jego wiedza nie pochodzi ze Spowiedzi – to jak najbardziej. Trzeba jednak rozważyć i wziąć pod uwagę, aby czasem nie pojawiło się podejrzenie, zarzut – właśnie – złamania owej tajemnicy, gdyż jest to związane z poważnymi prawnymi konsekwencjami dla Spowiednika.
- Zatem już wiemy, iż nie wyspowiadanie się z grzechu ciężkiego nie czyni (poza wymienionym wypadkiem) małżeństwa nieważnym. A co w sytuacji, gdy taki Małżonek przyjmuje Komunię Św.?
- Oczywiście może to uczynić, tj. przechodząc już do pewnych szczegółów: gdy przyjmie Komunię Św. w stanie ciężkiego grzechu, małżeństwo jest ważne, Komunia Św. zostaje przyjęta na sposób niegodziwy. Inaczej natomiast sytuacja wygląda, gdy w tzw. ostatnim momencie Strona ta reflektuje się, wzbudza w sobie żal doskonały, który związany jest z postanowieniem wyspowiadania się, wówczas trudno mówić o takiej niegodziwości.
- Tak, prowadząc tę rozmowę ma się wrażenie, iż prawo kanoniczne to raczej coś więcej niż tylko ludzkie stanowienie prawa.
- Tak, bardzo słuszny wniosek Pani Redaktor, gdyż bazą jest, i Prawo Boże, to nie podlega zmianom, i ludzkie, które można dostosowywać do zmieniających się okoliczności.
SAKRAMENT ŚWIĘCEŃ – wywiad z Infor.pl
- Wśród przeszkód do zawarcia małżeństwa KPK wymienia przeszkodę święceń. Proszę nam ją w skrócie przybliżyć.
- Tak, jedną z przeszkód małżeńskich jest przeszkoda święceń. Chodzi w ramach niej o święcenia w stopniu diakona, prezbitera oraz biskupa. Natomiast, jak już jest wiadome, od niektórych przeszkód istnieje możliwość udzielenia dyspensy, i tak też jest przy tejże przeszkodzie, a wynika to z tego, iż źródłem jej jest prawo stanowione przez człowieka, nie zaś prawo Boże.
- Jaka obowiązuje procedura przy udzieleniu tej dyspensy?
- Znowu pokrótce: zwykle udziela jej Stolica Apostolska, ale są wyjątki. Natomiast z praktyki już w trakcie procesu bierze się pod uwagę różne okoliczności, jak: kwestia wieku, okoliczności w ogóle przyjęcia święceń, aktualna życiowa sytuacja.
- Zatem czy można konkludować, iż brane są pod uwagę podobne czynniki jak w kościelnym procesie o nieważność zawartego małżeńskiego związku?
- Nie do końca. I tak, odnośnie do wieku – to podczas udzielania dyspensy od tej przeszkody wzięty zostaje pod uwagę aktualny wiek, podczas gdy w kościelnym procesie o nieważność, jeśli już brany jest on pod uwagę, to dotyczy to momentu zawiązywania węzła małżeńskiego. Dalej, gdy chodzi o okoliczności przyjęcia rzeczonego Sakramentu, to – faktycznie – i takie są przedmiotem wnikliwego badania w kościelnym procesie małżeńskim. Natomiast, jeśli już chodzi o obecną sytuację, to taka nie ma większego wpływu na treść Wyroku w sprawie o nieważność małżeństwa, stąd już posiadanie nowej rodziny nie wpłynie na to, iż Wyrok będzie pozytywny.
- To jeśli chodzi o KPK, ale przecież istnieją Osoby z przyjętym Sakramentem Święceń, którzy posiadają rodziny, nie chodzi przy tym o wspólnoty nie mające pełnej więzi z KK.
- Zgadza się, tak jest w tych wspólnotach, które posiadają taką więź, jednak opiera się to na prostej zasadzie: Sakrament święceń można przyjąć po, czyli nie przed, Sakramentem małżeństwa.
- Czy dyspensa jest jedyną możliwością, aby zawrzeć ślub kościelny?
- Nie, bowiem istnieje też inna, a to w postaci orzeczenia nieważności Tego Sakramentu.
- A co w sytuacji, gdy mężczyzna pomimo Tego Sakramentu zataja ten fakt i zawiera małżeństwo?
- Bardzo ciekawe pytanie. Co prawda łatwo można zweryfikować fakt, czy ktoś posiada Ten Sakrament, czy nie, ale w teorii można o takim przypadku suponować. Z jednej strony, mamy do czynienia z małżeńską przeszkodą, zaś z drugiej strony, z wadą zgody małżeńskiej w postaci podstępnego wprowadzenia w błąd. W praktyce przeszkody mają tzw. pierwszeństwo przed wadami małżeńskiego konsensu, co wynika z prostszego ich sposobu dowodzenia.
- Skoro kilkakrotnie przewija się wątek samego małżeństwa, to proszę jeszcze przypomnieć: kto tak naprawdę jest jego Szafarzem, czyli kto go udziela?
- Jest to bardzo często popełniany błąd, gdy mówi się, iż to Osoba Duchowna udziela Sakramentu małżeństwa, podczas gdy Jego Szafarzami są sami Małżonkowie.
BIERZMOWANIE – wywiad z Infor.pl
- Często Osoby wstępujące w związek małżeński, a szczególnie Te, która religijnie nie praktykują, pytają o konieczność przyjęcia Sakramentu Bierzmowania. Czy faktycznie winno się być bierzmowanym, aby zawrzeć kościelne małżeństwo?
- Rzeczywiście, jak słusznie Pani Redaktor wspomniała, jest to dosyć częste zapytanie. Można do tego podejść nieco z innej strony: tj. skoro małżeństwo można zawrzeć nawet z Osobą nieochrzczoną, to już na tej podstawie można wysunąć wniosek o braku konieczności bycia bierzmowanym. Naturalnie, zaraz można podnieść jednak tezę, co w sytuacji małżeństwa Katolików, którzy (Oboje, bądź jedno z Nich) nie mają przyjętego Bierzmowana. W przypadku Sakramentu Małżeństwa zachęca się do przystąpienia do Bierzmowania, co oznacza, iż Sakrament Ten nie jest warunkiem do zawarcia małżeństwa na kościelnym forum. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z faktu, iż gdy przyjmiemy, że i małżeństwo jest powołaniem, że związane są z nim pewne obowiązki, czyli, gdy uznamy religijne podwaliny, to zachęta do przyjęcia Bierzmowania nie powinna wzbudzać jakiegoś zdziwienia.
- Czy pomiędzy wcześniej omówionym Sakramentem Chrztu Św. a Bierzmowaniem są jakieś podobieństwa?
- Tak, jednym z nich jest możliwość tylko jednokrotnego jego przyjęcia, tzn. tak, jak Chrzest udzielany jest tylko raz w życiu, tak samo i Bierzmowanie. Kolejnym, to również brak cofnięcia skutków Tego Sakramentu w postaci bycia bierzmowanym mimo dokonania apostazji. Jeszcze kolejnym punktem wspólnym to takie same wymogi, jakie wymieniane są przy Chrzestnych, a tym razem dotyczące Świadków Bierzmowania.
- W KPK można wyczytać, iż przy Chrzcie mowa jest o Rodzicach chrzestnych, ale także i o Świadkach, zaś przy Bierzmowaniu – o Świadkach. Czy wobec tego – w przypadku Sakramentu Chrztu Św. – używa się zamiennie terminów Chrzestny i Świadek?
- Bardzo wnikliwa obserwacja. Nie, nie używa się tych słów jednak jako pewne zamienniki. Tzn.: przy Chrzcie mowa jest tylko wtedy o Świadkach, gdy jest On ochrzczony, ale nie jest Katolikiem.
- A wracając do poprzedniego jeszcze pytania, to jakie są wobec tego zasadnicze różnice?
- Różnice można znaleźć w Osobie Szafarza, tj. udzielającego Tych Sakramentów. W przypadku Bierzmowania mowy nie ma, aby udzieliła go Osoba świecka. Inną różnicą to już wiek, na który przypada jego udzielenie (w przypadku Bierzmowania nie udzielany on jest przecież dzieciom).
- Powiedziała Pani mecenas, że Chrzest warunkuje przyjęcie innych Sakramentów, a następnie, że w przypadku małżeństwa zachęca się do Bierzmowania. Czy na tej podstawie można twierdzić, że trochę umniejsza się jego jakby rolę?
- Nie do końca, bowiem, tak jak – rzeczywiście – zachęca się do niego, gdy Strona, bądź Strony mają zamiar zawrzeć kościelny ślub, tak już jest on bardziej wymagany przy Sakramencie Święceń.
- Bardzo wnikliwa obserwacja. Nie, nie używa się tych słów jednak jako pewne zamienniki. Tzn.: przy Chrzcie mowa jest tylko wtedy o Świadkach, gdy jest On ochrzczony, ale nie jest Katolikiem.
- A wracając do poprzedniego jeszcze pytania, to jakie są wobec tego zasadnicze różnice?
- Różnice można znaleźć w Osobie Szafarza, tj. udzielającego Tych Sakramentów. W przypadku Bierzmowania mowy nie ma, aby udzieliła go Osoba świecka. Inną różnicą to już wiek, na który przypada jego udzielenie (w przypadku Bierzmowania nie udzielany on jest przecież dzieciom).
- Powiedziała Pani mecenas, że Chrzest warunkuje przyjęcie innych Sakramentów, a następnie, że w przypadku małżeństwa zachęca się do Bierzmowania. Czy na tej podstawie można twierdzić, że trochę umniejsza się jego jakby rolę?
- Nie do końca, bowiem, tak jak – rzeczywiście – zachęca się do niego, gdy Strona, bądź Strony mają zamiar zawrzeć kościelny ślub, tak już jest on bardziej wymagany przy Sakramencie Święceń.
Wywiad – Sakrament CHRZTU ŚW. i jego skutki w praktyce z Infor.pl
- Czy fakt, że pierwszym udzielanym Sakramentem jest Sakrament Chrztu Św. ma jakieś prawne konsekwencje?
- Tak, Sakrament Chrztu jest w kolejności pierwszym Sakramentem, jaki zostaje udzielony. Pozostałe Sakramenty mają charakter bardziej czy mniej fakultatywny. Tzn. nie wszystkie winno się przyjąć, nie we wszystkich można mieć udział. Ale to, iż Chrzest jest udzielany jako pierwszy niesie za sobą ten skutek, iż w sytuacji, gdyby Osobie nieochrzczonej został udzielony jakikolwiek inny, to nie byłby on ważny.
- To, co zatem w sytuacji, kiedy zawierany jest związek z Osobą nieochrzczoną?
- Gdy mamy do czynienia z wymienioną sytuacją, to zachodzi jedna z przeszkód, a to: przeszkoda różnej religii (inna nazwa – przeszkoda różnej wiary). Małżeństwo może jednak zostać zawarte po otrzymaniu dyspensy od tej przeszkody.
- Ale skoro nie można przyjąć innych Sakramentów bez uprzedniego Chrztu, to czy w sytuacji rozpadu takiego związku mimo tego można przeprowadzić kościelny proces o nieważność takiego małżeństwa?
- Nic nie stoi ku temu na przeszkodzie, ale istnieje też inne rozwiązanie w postaci rozwiązania ważnie zawartego małżeństwa na korzyść wiary Strony katolickiej, tj. na korzyść wiary, czy to Katolika z tego związku, czy Osoby z takiego związku, która zamierza związać się z Katolikiem.
- Przywykło się, iż Sakramenty zwykle udzielane są przez Osoby duchowne, czy taka prawidłowość istnieje też przy Chrzcie?
- Praktycznie w naszych warunkach też Chrzest sprawuje Osoba duchowna, jednakże np. w niebezpieczeństwie śmierci nic nie stoi na przeszkodzie, aby Sakrament ten został udzielony przez Osobę świecką. Ale skoro czynimy już odniesienia do Sakramentu małżeństwa to warto dodać, iż jego Szafarzami są przyszli Małżonkowie.
- Wspomnieliśmy tutaj tylko o dwóch sytuacjach: gdy małżeństwo tworzone jest z Osobą nieochrzczoną, i gdy następuje rozpad małżeńskiego związku. Wydaje się, iż w tak zarysowanych już dwóch sytuacjach może dojść do braku zgody na Chrzest wspólnego potomstwa pomiędzy jego Rodzicami? Co w takiej sytuacji? To znaczy: czy można udzielić Chrztu mimo braku zgody jednego z Rodziców?
- Można. A zagłębiając się w problematykę, to Prawodawca jasno formułuje, iż do godziwego udzielania Chrztu wymagana jest już zgoda przynajmniej jednego z Rodziców.
- Częstym też pytaniem jest takie: czy zostanie wyrażona zgoda na Chrzestnego, co prawda wybranego przez Rodziców, ale którego życie może w jakimś stopniu odbiegać od życia chrześcijańskiego?
- Jest kilka wymogów, jakie powinien spełniać Rodzic chrzestny, i wśród nich w KPK czytamy o „życiu zgodnym z wiarą”. Brak ew. zgody należy jednak wyjaśnić jego zadaniem, tj. skoro ma On stanowić pomoc Rodzicom w prowadzeniu przez przyjmującego Chrzest chrześcijańskiego życia, więc o wiele prościej taką pomoc można zrealizować, gdy sam Chrzestny takowe prowadzi, nie mówiąc już o tym, iż jednak za słowami powinny iść przede wszystkim czyny.
- Kilka razy odnieśliśmy się do Sakramentu małżeństwa. Jak Pani mecenas sądzi: czy fakt jego zawarcia z powodu przymusu, w postaci braku udzielenia Chrztu dziecku może być racją do stwierdzenia nieważność małżeńskiego węzła?
- Biorąc pod uwagę nasze polskie realia oraz czas to taka sytuacja raczej nie rokuje pozytywnym Wyrokiem, a to chociażby z jednego z powodów, iż w KPK nie czytamy o odmowie udzielenia Chrztu, co o jego odłożeniu, a to zupełnie dwie różne sytuacje. Aczkolwiek jest to też argument, który niejako z powodzeniem może przytoczyć Obrońca węzła małżeńskiego.
- Biorąc pod uwagę niektóre ze sformułowań kodeksowych ma się wrażenie, iż za słabo nawiązują do prawa. Przykładowo, co oznacza, iż Chrzest ma „niezniszczalny charakter?
- Bardzo ciekawe pytanie. Faktycznie, może się nam wydawać, że niektóre z zastosowanych stwierdzeń nie brzmią prawnie, ale to jest tylko taka sugestia. I tak, chociażby w przytoczonym przez Panią Redaktor twierdzeniu jest prawna konsekwencja w postaci pozostaniu ochrzczonym mimo np. dokonania aktu apostazji.
SYMULACJA – jak przebiega kościelny proces małżeński? (Wywiad) z Infor.pl
- Raczej często dochodzi do procesu o nieważność małżeństwa z tytułu symulacji. Co stanowi o jej istocie, tzn.: co można zakwalifikować, a co nie do symulacji?
Faktycznie, kościelne procesy małżeńskie często przebiegają na podstawie symulacji, czyli wykluczenia. W skrócie istota tego tytułu polega na braku woli, na braku chcenia czegoś.
- Czy oznacza to zatem, iż może być wiele rodzajów symulacji?
Na pewno można wyodrębnić dwie jej podstawowe formy. Pierwsza polega na braku woli wstąpienia w związek małżeński. Natomiast istotę drugiej można oddać jako – co prawda wolę zawarcia małżeńskiego związku – ale już bez woli tego, co stanowi jego istotę. Zatem nie wszystko, co nie jest przedmiotem woli można zakwalifikować do symulacji. Chodzi w ramach tej drugiej o takie jej formy jak: wykluczenie wierności, jedności, nierozerwalności, potomstwa.
- Czy można prowadzić proces z obu tych form wykluczenia, bądź – w obrębie drugiego jego typu – z kilku jego podrodzajów?
Co prawda istnieje sprzeczność pomiędzy symulacją całkowitą (brak woli wyjścia za mąż/ożenienia się) a symulacją częściową (wola zawiązania węzła małżeńskiego jednak bez woli tego, co stanowi o jego istocie). Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby prowadzić proces, tak z tytułu symulacji całkowitej, jak i częściowej, można bowiem, tak – np. – nie chcieć małżeństwa, a przez to nie chcieć np. potomstwa z tą Osobą. Dużo jednak zależy od dowodów, tj. od tego, na ile wykażą one jakiś rodzaj wykluczenia. Jeśli chodzi natomiast o podkategorie symulacji częściowej, to też nie ma przeszkody, aby prowadzić proces z nich kilku, przykładowo: brak woli, tak nierozerwalności, jak i potomstwa.
- Przy przyczynie tej na pewno nie bierze udział Biegły, zatem jak zweryfikować, czy rzeczywiście symulacja została dokonana, czy nie? Przecież może dochodzić do jakichś nadużyć na tej płaszczyźnie.
To jest bardzo ważna kwestia, bowiem, tak jak jeszcze przy niezdolności psychicznej wprzęga się dowód z opinii Biegłego, tak przy wykluczeniu mamy najczęściej do czynienia z oświadczeniem/zeznaniami Stron (w tym z przyznaniem się) oraz z zeznaniami Świadków. Mimo wszystko można dojść do prawdy, gdyż, aby symulacja została wykazana, to po raz kolejny muszą zaistnieć pewne jej elementy. Nie wystarczy tylko przyznanie się do jej dokonania i potwierdzenie tego przez Świadków, ale przede wszystkim chodzi o „obliczenie”, na ile przeważyła przyczyna symulacji nad racją mimo wszystko pozornego wyrażenia zgody małżeńskiej, a to wszystko jeszcze w świetle okoliczności przed, w trakcie i poślubnych. W końcu, nie chodzi tylko o same słowa, ale i zachowanie, która powinno być konsekwencją danego rodzaju wykluczenia. To wszystko musi być ze sobą logicznie powiązane.
- Z jakimi trudnościami można liczyć się w procesie prowadzonym z tej przyczyny?
Jedną z nich może być brak przyznania się Strony, która dokonała wykluczenia, aczkolwiek brak takiego potwierdzenia nie udaremnia nawet pozytywnego Wyroku. Bardziej czyni go nierealnym brak potwierdzenia jego przez Świadków. W końcu nie można nie wspomnieć i o tym, iż czasami mamy do czynienia „tylko” z nadużyciami, ale nie z właściwą symulacją, czyli np. z jakimiś poglądami, które jednak nie są wolą.
- Czy istnieją jakieś podobieństwa tej przyczyny z niezdolnością psychiczną?
- Bardziej można mówić o różnicach, o jednej z nich została uczyniona wzmianka powyżej w materii dowodzenia (udział Biegłego). Jest też i tak, iż czasami dokonuje się wyboru pomiędzy niezdolnością a symulacją, ale też nie ma przeszkody, aby nie prowadzić proces z obu tych tytułów. Natomiast, nie wchodząc w szczegóły samego procesu (gdyż ten jest podobny bez względu na tytuł), to jednym z takich podstawowych podobieństw jest ew. dołączenie zakazu zawarcia nowego kościelnego ślubu po otrzymaniu Wyroku orzekającego nieważność, czy na podstawie niezdolności psychicznej, czy symulacji.
Małżeństwo nieważne z powodu UZALEŻNIENIA? (WYWIAD) z Infor.pl
- Czy można orzec nieważność kościelnego małżeństwa z racji na uzależnienia?
Można na tak postawione pytanie udzielić niejako podwójnej odpowiedzi: i tak, i nie. Tak, gdyż uzależnienia można rozpatrywać w aspekcie chociażby jednej przyczyn nieważności, tj. niezdolności natury psychicznej. Natomiast – nie, gdyż nie ma takiego tytułu jak uzależnienia.
- Odpowiedziała Pani, że uzależnienia można rozpatrywać chociażby z jednego tytułu. Czy oznacza to zatem, że są jeszcze inne przyczyny, pod które można byłoby podpiąć uzależnienia?
Tak, inną przyczyną, podstawą może być podstępne wprowadzenie w błąd.
- Ale, co to dokładnie oznacza w praktyce. Tzn.: czy winno ograniczyć się do jednego tylko tytułu? A co się stanie, gdy jednak nie będzie on trafny? A może są jeszcze jakieś inne zasady, które regulują takie ew. wybory?
Tutaj uczyniliśmy wzmiankę o dwóch tytułach. Z jednej strony, nic nie stoi na przeszkodzie, aby prowadzić proces nawet z kilku tytułów, czyli w tym przypadku, tak z niezdolności o charakterze psychicznej, jak i podstępu. Są inne przyczyny, które rządzą się pewnymi zasadami. I te w tym momencie pomijamy. Z drugiej zaś strony, nie chodzi tylko o skorzystanie z przysługującego prawa, ale o skorzystanie z niego na sposób uzasadniony. Przecież fakt, iż np. jedna ze Stron jest uzależniona, wcale nie musi oznaczać, iż jednocześnie dokonała podstępnego wprowadzenia w błąd. Przecież znamy stwierdzenia padające często z ust kobiet, iż wierzyły, że przez ślub przyszły Małżonek zmieni się, a to by oznaczało, iż przeforsowanie podstępu nie jest możliwe,
bowiem fakt uzależnienia, tak był znany drugiemu, przyszłemu współmałżonkowi, jak i nie zatajony w jakiś sposób przed nim przez uzależnioną Stronę.
- Uzależnienia to pojemna kategoria, dla Stron czy Świadków coś może być uzależnieniem. Jak zatem zweryfikować czy coś podchodzi pod uzależnienie, czy nie?
Pani Redaktor wymieniła dwa środki dowodowe, a to: oświadczenia/zeznania Stron, jak i Świadków. I faktycznie, jak już Pani Red. wspomniała, to w tych zeznaniach może być jakaś przesada. Na pewno nie jest tak, iż Sędziowie nie mają fachowej wiedzy odnośnie do uzależnień, ale jednym ze środków dowodowych jest też opinia właściwego Biegłego, a Ten, operując wiedzą z własnej dziedziny stanowi nieocenioną pomoc dla Trybunału. Jednak dodajmy, to co dla Biegłego może być uzależnieniem, wcale nie musi spełniać wymogów niezdolności dla Sędziów.
- Zatem, co to oznacza w praktyce? Tzn. jakie różnice są pomiędzy uzależnieniem a niezdolnością?
Jedną z nich jest tzw. uprzedniość. Wyobraźmy sobie, że dane małżeństwo trwało sporą liczbę lat, w trakcie niego powstało dopiero uzależnienie, ale nie było ono obecne przed ślubem. Zatem dla Biegłego dane zachowanie będzie można zakwalifikować do uzależnienia, gdyż spełnia ono jego wymogi, ale dla Sądu z uwagi na brak istnienia jego przed ślubem co prawda zachowanie będzie uzależnieniem, ale już nie niezdolnością, a to z kolei oznacza, iż małżeństwo jest ważne (gdy proces przebiegał z niezdolności w formie uzależnienia). Ja już nie wspominam o tak naturalnych sytuacjach, jak wzmiankowana tu powyżej pewna przesada, która jednak zupełnie nie oznacza o ciężkości niezdolności (kolejny jej wymóg).
- To może wspomnijmy na koniec, z jakimi uzależnieniami mamy do czynienia najczęściej?
Bardzo ciekawe pytania. Te w pewnym sensie uwarunkowane są czasami, ale nawet i krajem. Najczęściej można spotkać się z uzależnieniem od alkoholu, narkotyków, ale i hazardu, seksu, od jedzenia (zaburzenia odżywiania), a z tzw. nowszych – od np. Internetu itp. To już na tych przykładach widać, dlaczego tak zaleca się skorzystanie z opinii Eksperta.
WYWIAD Z GAZETĄ WYBORCZĄ z moim udziałem
Zapraszam do zapoznania się z treścią Wywiadu w Gazecie
Wyborczej ze mną:
Wywiad z Infor
- Z roku na rok można zaobserwować coraz większe zainteresowanie tematyką tzw. rozwodów kościelnych. Czy w praktyce oznacza to, iż obecnie łatwo jest uzyskać wyrok w procesie małżeńskim?
Na pewno nie jest łatwiej, gdyż w przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z tzw. rozwodami kościelnymi. Na wzór rozwodów cywilnych, oznaczałoby to nic innego jak istnienie mniejszych wymogów, aby uzyskać „rozwód kościelny”. Tymczasem warto tylko przypomnieć, iż prawo kanoniczne to nie tylko prawo ustanowione przez właściwą władzę kościelną, czyli przez Ludzi/przez władzę ludzką, co to prawo przede wszystkim bazujące na Prawie Bożym, a to nie ulega zmianom. Kontynuując zatem przewodnią myśl: skoro mówimy cały czas o nierozerwalności małżeństwa (podstawą dla którego jest właśnie Prawo Boże), to tym samym nie można mówić – przykładowo – o ustanowieniu czegoś contra niemu, a co w konsekwencji oznaczałoby i doprowadzałoby do – właśnie – łatwiejszego uzyskania orzeczenia nieważności małżeństwa.
- Jakie są najczęstsze powody, które skłaniają małżonków do złożenia skargi powodowej w sądzie kościelnym?
Pytanie to jest pytaniem dosyć złożonym, gdyż można udzielić na nie odpowiedzi w dwojaki sposób, w dwóch aspektach.
Jeśli zatem chodzi o pierwszy, to:
- sam fakt podjęcia w ogóle starań w kierunku stwierdzenia nieważności swojego małżeństwa jest dosyć indywidualny, subiektywny. Przykładowo, dla jednych takim bodźcem może być potomstwo. Gdy przystępuje ono do Pierwszej Komunii Św., to także i Rodzice chcą uczestniczyć we Mszy Św. na pełny sposób (nie wnikamy przy tym w inne przesłanki, jak troska o opinię w oczach innych, gdyby taki udział nie doszedł do skutku). Dla drugich motorem jest aktualny Współmałżonek/Partner, tj. chęć, aby przez Stronę, która już miała wcześniej zawarty ślub kościelny nie uniemożliwiać Jemu aktywnego udziału w życiu Kościoła (przystępowania do Sakramentów Św.), aby i związek z Nim usankcjonować na forum kościelnym – przez zawarcie ślubu kościelnego. Jeszcze dla innych pobudką jest wola przyjmowania przez siebie samego Sakramentów, gdy z racji na aktualny związek, nie jest to możliwe. Wreszcie powodem może być – kolokwialnie mówiąc – rozliczenie się ze swoją przeszłością, wykazanie, udowodnienie, iż mój związek nie był ważny, i „pokazanie” tego „dawnemu” kościelnemu współmałżonkowi. Z pewnością tych przyczyn może być więcej, gdyż rzeczywistość ludzka nie jest tutaj jakoś ograniczona.
Natomiast odnośnie do drugiego spojrzenia:
- to najczęstszymi tytułami, czyli przyczynami prawnymi są w dalszym ciągu wady zgody małżeńskiej, a wśród nich: niezdolność natury psychicznej, jakiś rodzaj symulacji, czyli wykluczenia. Naturalnie można się zastanawiać, zagłębiając się już w statystyki, który tytuł jest najczęściej brany na wokandę sądową, natomiast – uważam – iż do samego zagadnienia warto podejść też z nieco innej perspektywy, tj., iż tytuły, które do tej pory były w naszym kraju niezbyt częste, obecnie „dochodzą do głosu”, z pewnością z różnych względów, ale jednym z nich mogą być małżeństwa zawierane z Obcokrajowcami, na terenie państwa których widać inną przeciwwagę przyczyn prawnych w porównaniu do tego, co jest w Polsce.
I na koniec jeszcze dwie myśli:
- często, wykonując tzw. badanie sprawy pod kątem tytułów prawnych, pod kątem jej zasadności, czyli tzw. szansy na wszczęcie kościelnego procesu małżeńskiego mówię, iż niektóre z tytułów są bardzo rzadko spotykane. Naturalnie nie można je całkowicie wykluczać, ale ich sporadyczność wynika z dosyć dobrej dbałości przez Duszpasterzy, których działanie polega i ukierunkowane jest na wyeliminowanie ryzyka nieważnego zawarcia małżeństwa (stąd chociażby najnowszy dokument Konferencji Episkopatu Polski, tj. Dekret ogólny o przeprowadzaniu rozmów kanoniczno-duszpasterskich z narzeczonymi przed zawarciem małżeństwa kanonicznego).
- Natomiast druga myśl, to często również obserwuję, jak mamy do czynienia z tzw. jakby „żonglerką” tytułami prawnymi, tzn.: przeczuwając o ogromnej trudności udowodnienia jakiegoś tytułu, często „zastępuje” się go innym. Na pewno nie jest w tym nic złego, gdyż, gdy nawet tytuł ten nie zostanie wykazany, to wyrok nie będzie pozytywny, a jednak przez takie posunięcie daje się Stronie czy nawet Obu Stronom szansę na przyjrzenie się, na bliższą analizę Ich małżeńskiej sprawy.
- Czy decydując się na wszczęcie kościelnego procesu małżonek ponosi ryzyko? Sąd kościelny może przecież zakazać mu ponownego ślubu.
Tak, w pewien sposób można tak właśnie do tego podejść.
Zacznijmy jednak od samego początku: są takie powody, przy których może (ważne słowo pod względem swojej konotacji) słowo pojawić się zakaz zawarcia nowego ślubu kościelnego. Dzieje się to przykładowo, gdy orzeczono nieważność zawiązanego węzła małżeńskiego na podstawie niezdolności psychicznej, symulacji, podstępu. A przyczyną dla takiego stanu rzeczy jest tak naprawdę ochrona przyszłego małżeństwa, współmałżonka, rodziny.
Taki zakaz nie rzadko powoduje też, iż Strona wręcz odmawia, chociaż jest i byłoby to zasadne, wszczęcia procesu z tytułu po swojej stronie.
Z drugiej zaś strony, często tłumaczę w takich okolicznościach, iż gdy pojawi się w przyszłości wybór pomiędzy wyrokiem pozytywnym, czyli takim, w których moje małżeństwo zostało uznane za nieważnie zawarte, jednak w którym został dołączony rzeczony zakaz, a wyrokiem negatywnym (nie stwierdzającym nieważność małżeństwa), i siłą rzeczy bez owego zakazu, to – wg mnie – wniosek jest jeden, aczkolwiek – na pewno – nie można wykluczyć stuprocentową innej konkluzji (iż Strona wybrałaby mimo wszystko wyrok negatywny, jednak bez zakazu).
Taka myśl odnośnie do pojawienia się w przyszłości zakazu po mojej stronie wcale nie musi być od początku sprawy, ale czasami może mieć miejsce już w sytuacji otrzymania pozytywnego wyroku i przyznania możliwości apelowania od niego. To jest kolejny już czas dany Stronie, Stronom, aby mogły One odpowiedzieć na to pytanie: czy będę walczyć o zmianę wyroku (na wyrok negatywny), czy jednak skoncentruję się już na zdjęciu samego nałożonego na mnie zakazu.
- Często pary decydują się na stwierdzenie nieważności małżeństwa po rozwodzie cywilnym. Czy do „rozwodu kościelnego” można przygotować się już w trakcie rozwodu cywilnego?
Uważam treść pytania za bardzo istotną.
Nie do rzadkości należy bowiem taka sytuacja, kiedy to Strony jeszcze w ogóle nie mają orzeczonego pomiędzy sobą cywilnego rozwodu, i pojawia się wówczas zapytanie w tak nakreślonej sytuacji: czy mają One prawo mimo wszystko do rozpoczęcia swojej sprawy w Trybunale Kościelnym, do przedstawienia jej w Sądzie Kościelnym. Odpowiedź jest pozytywna, gdyż oba porządki prawne, tj. porządek prawa cywilnego i kościelnego są od siebie niezależne. I stąd można uzyskać cywilny rozwód, ale już nie kościelne stwierdzenie nieważności, jak i zresztą odwrotnie. Natomiast faktem jest, iż proponuje się, zaleca się, aby Strony inicjujące kościelny proces małżeński były już po cywilnym rozwodzie, a to dlatego, iż sam wyrok rozwodowy również załącza się do kościelnej sprawy, co więcej, także i on nieraz brany jest pod uwagę w kościelnym procesie bardzo szczegółowo. Po drugie, taka sugestia wynika też z czysto praktycznych względów, tj. z tego, aby Strony mogły skupić się na jednym z procesów, nie zaś na dwóch prowadzonych np. równolegle, zwłaszcza, gdy w czasie rozwodu cywilnego będzie dążyło się do orzeczenia o winie.
Natomiast, przechodząc już do odpowiedzi na zasadnicze pytanie, to ja sama proponuję, gdy Strony nie mają jeszcze cywilnego rozwodu, aby i w nim zawrzeć na pewien sposób argumentację, którą „powieli się” w trakcie kościelnego procesu. Przy czym warto zaznaczyć, iż nie chodzi o całkowite skopiowanie tejże argumentacji z jednego procesu na drugi, gdyż – jak to już została uczyniona nt. wzmianka – oba prządki prawne są jednak odrębne, inne od siebie, co chodzi o to, aby wyeliminować sytuację dwóch zupełnie innych argumentacji, położonych na przeciwległych sobie biegunach, gdyż z pewnością zostanie to podniesione na kościelnym forum sądowym, i to słusznie.
- Jak bardzo skomplikowane są sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego? Czy tzw. zwykły Kowalski jest w stanie sobie poradzić w sądzie kościelnym?
Z daleka jestem od sytuacji, w której powiedziałabym dobitnie i mocno, iż pomoc adwokata kościelnego/pełnomocnika jest absolutnie konieczna. Natomiast, jak jest ona ważna, na ile jest ona istotna mogą wskazywać pewne przykłady, o których poniżej.
Bywa, iż proces przebiega z takiego tytułu prawnego, który „nie ma szansy powodzenia”, natomiast w czasie toczącego się procesu „do głosu” dochodzi zupełnie nowa możliwość, nowa przyczyna prawna. Niewyspecjalizowane oko nie-prawnika kościelnego raczej tego nie wychwyci. Owszem, Sąd Kościelny może wyjść sam od siebie z inicjatywą tzw. rozszerzenia przedmiotu sporu, ale też i nie jest On do tego zobligowany. I na tym prostym przykładzie można dojść do odpowiedzi na postawione pytanie.
Innym przykładem, podniesionym zresztą już powyżej, może być niezrozumienie przez Strony, Stronę istoty kościelnego procesu, a stąd Jej „bunt” wobec danego tytułu prawnego, z którym łączy się negatywne skojarzenie, które interpretowane jest przez Stronę jako zasugerowanie winy u Niej, jak podczas cywilnego procesu. Takie nastawienie może z kolei spowodować, iż Strona pójdzie w zupełnie innym kierunku, tj. w stronę tytułu, który jednak nie rokuje na pozytywny wyrok, a zatem pójdzie w stronę nie uznania swojego małżeństwa za nieważne, w stronę braku możliwości w przyszłości zawarcia przez siebie nowego kościelnego ślubu. Jak zatem widzimy już kolejny raz: rola adwokata, pełnomocnika jest nieoceniona.
To w końcu, być może przed nim (przed adwokatem, pełnomocnikiem) będzie, i łatwiej, i prościej otworzyć się Stronie, co nie pozostaje bez znaczenia dla samego kościelnego procesu. To dzięki niemu Strona w przeciągu całego procesu będzie też mogła uzyskać merytoryczne, profesjonalne wsparcie oraz pomoc.
Wybór należy zatem do Strony, Stron, ale wydaje się, iż bez pomocy prawnej ta droga może być cięższa.
WYWIAD z Infor 3 – symulacja całkowita zgody małżeńskiej oraz symulacja częściowa
- Jak reagują małżonkowie, gdy dowiadują się od Pani, że przyczyną nieważności małżeństwa może być symulacja?
Bardzo ciekawe pytanie. Zwykle jest tak, iż – przykładowo – Strona, która dokonała symulacji (wykluczenia – te terminy można stosować zamiennie) wie, iż czegoś nie chciała, bo taka jest też istota symulacji. Owszem, może być sytuacja, iż Strona Ta boi się czy nie przyniesie to jakichś negatywnych konsekwencji, jak zakaz zawarcia przez Nią w przyszłości małżeństwa, ale – jak powtarzam – czymś korzystniejszym jest otrzymanie Wyroku pozytywnego z ew. zakazem, aniżeli Wyroku negatywnego bez niego. Może być też inna sytuacja, gdy Strona dopiero z pozwu dowiaduje się, iż Druga Strona związku czegoś nie chciała, coś wykluczała, może poczuć się przez to oszukana, zraniona, co w efekcie może doprowadzić do – kolokwialnie mówiąc – zaprzeczenia tej przyczynie.
- W potocznym rozumieniu symulacja to udawanie. Czy prawo kanoniczne podobnie definiuje tę przyczynę?
Dokładnie tak, jak Pani Redaktor mówi. To dychotomia pomiędzy tym, co jest treścią/przedmiotu woli, gdyż musimy pamiętać, iż wola jest sprawczą przyczyną dla zaistnienia małżeństwa, a tym, co zostaje wyrażone na zewnątrz przez słowa, bądź znaki (w tym ostatnim przypadku chodzi o sytuację, iż małżeństwo mogą zawierać przecież Osoby niepełnosprawne, np. nieme/głuche).
- Częstą przyczyną małżeńskich procesów kościelnych jest niezdolność natury psychicznej. Jak liczne są sprawy z tytułu symulacji i jakich zachowań małżonka dotyczą najczęściej?
Procesy z tytułu symulacji są coraz bardziej częste, tym bardziej, iż małżeństwa zawierane są coraz częściej z Obcokrajowcami, wyznawcami innej religii itp.
Natomiast, jeśli chodzi o drugie zapytanie, to tutaj musimy dokonać podziału symulacji. Generalnie mówimy o symulacji zgody małżeńskiej, istota jej polega na nie chceniu zawarcia małżeństwa. Jest to tzw. symulacja całkowita. Jak i wyróżniamy też symulację częściową, ta polega z kolei na, z jednej strony, chceniu zawarcia małżeństwa, ale bez jego istotnych przymiotów, jak jedność, nierozerwalność, bądź bez jego elementów, jak potomstwo, wierność. I w ramach już samych tylko rodzajów/form wykluczenia z pewnością można wyróżnić te rodzaje, które mają miejsce częściej, jak wykluczenie potomstwa, wykluczenie zgody małżeńskiej, ale i wykluczenie nierozerwalności, jak i te rzadziej spotykane, np. wykluczenie wierności czy jedności.
- Jeśli ktoś ukrywa coś, udaje, to zapewne nie chce ujawnić swoich rzeczywistych intencji. Jak zatem udowodnić symulację w sądzie kościelnym?
Dowodzenie może być trudne, te trudności mogą wynikać z różnych racji. Po pierwsze, takim koronnym dowodem jest przyznanie się Osoby wykluczającej coś, a trudność polega na tym, iż nie zawsze Wykluczający bierze udział w procesie (przecież Strona Powodowa może zaproponować ten tytuł po Stronie Pozwanej), nie zawsze też – nomen omen – Symulujący chce się przyznać; pomijam już sytuację postawienia pod znakiem zapytania Jego wiarygodności/prawdomówności, przecież już raz „zaszwankowała”. Po drugie, kolejnym dowodem to zwykle zeznania Świadków, przy tym z kolei środku dowodowym trudność może polegać na tym, iż Symulant nie zawsze rozpowiada innym, jaka jest Jego prawdziwa wola. Pomijam znowu i taki niuans, iż gdy nawet artykułuje On to innym, to Sąd czyni rozróżnienie pomiędzy pozyskaniem wiedzy w tym zakresie przed ślubem a pozyskaniem jej po ślubem gdy Strona miała już na uwadze tzw. swój interes. Mimo tych trudności jest naturalnie możliwe otrzymanie Wyroku pozytywnego, gdyż bierze się pod uwagę nie tylko słowa, ale i konkretne zachowania Strony symulującej.
- Co w sytuacji, gdy nie mamy pewności, że rzeczywiście istnieje symulacja? Czy proces może być wówczas prowadzony z kilku tytułów?
Pytanie głębokie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby prowadzić proces z kilku tytułów – co jest warte zaakcentowania – po Tej samej Stronie procesowej, gdy jest tylko ku temu zasadność. Natomiast wg innej zasady, z niektórych tytułów nie można orzekać nieważności małżeństwa niejako naraz po Tej samej Stronie. Przykładowo dotyczy to orzeczenia nieważności z tytułu niezdolności i symulacji, dalej, z przyczyny symulacji całkowitej i częściowej (o czym powyżej), następnie z przymusu i bojaźni oraz symulacji całkowitej.
Dla zobrazowania problemu posłużmy się kilkoma przykładami. X może nie chcieć mieć potomstwa, ale to nie chcenie może mieć swoje źródło w Jego ew. niezdolności natury psychicznej (np. jadłowstręt psychiczny). Albo też inny przykład, Y może nie chcieć być wiernym, ale owo nie chcenie również może mieć swoje źródło w jakimś psychicznym zaburzeniu (hiperseksualizm), czyli w niezdolności psychicznej. I na koniec ostatni jeszcze przykład: Z może nie chcieć zawierać małżeństwa, jak i nie chcieć mieć potomstwa, ale przecież już wiemy, iż symulacja zgody to owszem nie chcenie wyjścia za mąż/nie chcenie ożenienia się, ale wykluczenie potomstwa to nic innego jak chcenie wstąpienia w związek małżeński, a nie chcenie „tylko” dziecka/dzieci. Dużo zależy od środków dowodowych.
- Z jakimi konsekwencjami wiąże się symulacja? Czy po wyroku sądu kościelnego stwierdzającego nieważność małżeństwa możliwy jest ślub z inną osobą?
- Tu można uczynić pewną analogię do rozważanej już niezdolności natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Gdyż także przy symulacji może pojawić się zakaz zawarcia nowego kościelnego ślubu. Zakaz można jednak cofnąć. Wreszcie nie powinno się zapominać czy pomijać tego, iż przez zakaz chodzi o ochronę przyszłej rodziny, przyszłego małżeństwa, aby nie tylko nie doszło do kolejny już raz nieważnego jego zawarcia, co przede wszystkim chodzi o wyeliminowanie ew. dramatu drugiej Strony związku.
WYWIAD z Infor 4 – Najczęstsze błędy w rozumieniu przyczyn nieważności małżeństwa
- Z jakich przyczyn można stwierdzić nieważność małżeństwa kościelnego?
Ogólnie przyczyny, na podstawie których można uznać małżeństwo za nieważnie zawarte, są trzy (dokładnie chodzi o trzy grupy przyczyn):
- przeszkody małżeńskie (przeszkoda wieku, impotencji, węzła małżeńskiego, różnej religii, święceń, ślubów czystości, uprowadzenia, małżonkobójstwa, pokrewieństwa, powinowactwa, przyzwoitości publicznej, pokrewieństwa prawnego);
- wady zgody małżeńskiej (a to: niezdolność psychiczna, błąd, podstęp, symulacja, warunek, przymus);
- oraz brak zachowania formy kanonicznej.
Pomijamy przy tym instytucję rozwiązania ważne zawartego małżeństwa, a – przykładowo – niedopełnionego. Jak sama bowiem nazwa wskazuje: małżeństwo takie zostało zawarte ważnie, więc trudno mówić o procesie mającym na celu orzeczenie jego nieważności.
- Są one dość ogólnie sformułowane. Czy z tego powodu mogą rodzić się błędy w ich interpretacji?
Tak, bardzo często mogą zostać zrozumiane, jak w języku potocznym, jak w powszechnym użyciu.
Posłużmy się kilkoma przykładami:
- brak używania rozumu – w ramach niezdolności natury psychicznej – można zrozumieć jako przyczynę, pod którą podchodzą same tylko psychiczne choroby, gdy tymczasem chodzi – przykładowo – również o bycie pod wpływem jakichś środków – alkohol, narkotyki itp.;
- podstęp – czasami słyszę, iż skoro Strona np. zataiła coś, co dot. Jej Rodziny, to podstępnie wyłudziła zgodę na ślub. Tymczasem treść podstępu nie może dot. np. członków Rodziny, ale osoby zawierającej małżeństwo;
- symulacja np. wierności – gdy stawiam pytanie odnośnie do tego: czy Strony chciały dochować wierności, można nierzadko usłyszeć, iż nie, gdyż Strona dopuściła się przecież wiarołomstwa. Tymczasem – chociażby przy tym rodzaju wykluczenia (wykluczenie wierności) – może dochodzić „tylko” do nadużycia, które jednak nie jest równoznaczne z dokonaniem wykluczenia, czyli z dokonaniem symulacji. Inaczej mówiąc, to, iż Strona dopuściła się zdrady, nie jest wcale równoznaczne z tym, iż nie chciała Ona zachować wierności. Podobnie jest przy wykluczeniu potomstwa, gdyż w obrębie tej formy symulacji również może dochodzić do pewnych nadużyć, które nie muszą wcale przesądzać o jej dokonaniu. Tj.: to, iż Strona ma mentalność antykoncepcyjną, wcale nie oznacza, iż – gdy to Ona będzie wstępowała w związek małżeński – to będzie ją aplikowała do swojego małżeństwa, a przez to będzie nie chciała mieć dziecka, dzieci. Podobnie rzecz ma się przy wykluczeniu nierozerwalności, tj.: to, iż Strona opowiada się za cywilnymi rozwodami wcale nie musi oznaczać, iż nie będzie Ona
- chciała trwać na sposób dozgonny w swoim związku małżeńskim.
- może jeszcze ostatni przykład – błąd – czasami Strony pod pojęciem błędu rozumieją – kolokwialnie mówiąc – nie zdawanie sobie sprawy. Tymczasem istota błędu polega na dychotomii pomiędzy tym, co jest przedmiotem wiedzy (czyli Strona musi jakąś posiadać), a potem woli Strony, a tym, co jest obiektywnie.
- Która z przyczyn – Pani zdaniem – jest najczęściej niewłaściwie rozumiana przez małżonków?
Trudne pytanie, ale myślę, iż podane powyżej przykłady odzwierciedlają sedno.
Może ja bym jeszcze dodała o w pewnym sensie „mieszaniu” tego, co podchodzi po przeszkodę wieku z tym, co zawiera się w ramach niezdolności psychicznej. Czasami można bowiem usłyszeć, iż skoro Strona zawierająca małżeństwo była młoda, to musiała być też niedojrzała. Gdy tymczasem wcale tak nie musi być. Przecież Prawodawca zezwala na zawarcie małżeństwa odpowiednio przez kobiety mające ukończony czternasty rok życia i przez mężczyzn mających ukończony szesnasty rok życia. Pośrednio można zatem tu odkryć, iż Osoby te są już dojrzałe. Nie powinno się zatem na sposób pewny przyjmować, iż Osoby zawierające małżeństwo np. krótko przed swoim dwudziestym rokiem życia są niedojrzałe.
- Co jeszcze nie jest tak oczywiste jak by się wydawało?
Pytanie uważam za istotne, ale, aby nie powtarzać już z mojej strony tego, co przedstawiliśmy powyżej, zaakcentowałabym jeszcze inną ważną kwestię. Gdy badam sprawę pod kątem jej zasadności, czyli pod kątem tzw. „szansy” na wszczęcie procesu, to – jak już właśnie zostało to ukazane – ważnym staje się wyjaśnienie istoty danej przyczyny. Czyli pomiędzy Rozmówcą (przyszłą Stroną procesową) a mną musi być spójność, co do rozumienia danego tytułu prawnego. Nie powinno się stosować fachowej terminologii, ale jeśli już, to winno się ją od razu wyjaśnić. Takim prostym przykładem jest ten z obrębu formy kanonicznej. Gdy zapytamy tylko o to: czy w czasie ślubu kościelnego był Świadek kwalifikowany i Świadkowie zwykli, to Strona, która „wstydzi” się, iż coś nie rozumie, może odpowiedzieć na to pytanie błędnie. Przyznajmy, ale dla Osób kompetentnych w innych dziedzinach, takie pojęcie jak Świadek kwalifikowany może nie oznaczać – po prostu asystującego Księdza.
- Czy jeszcze przed wszczęciem procesu można ocenić, że jesteśmy w błędzie co do danej przyczyny? Co w sytuacji, gdy dopiero w trakcie dane sprawy wyjdą na jaw nowe okoliczności?
Gdy Strona korzysta z fachowej pomocy, to nie powinno dojść do błędu. Natomiast, gdy tej pomocy jest pozbawiona, to często następuje jakby konfrontacja z prawdą już w momencie złożenia skargi powodowej. Wówczas Trybunał Kościelny ma prawo nawet odrzucić pozew, gdy nie jest on zasadny. Bywa też i tak, iż Strona sama od siebie proponuje „jakiś” tytuł, ale opis dotyczy zupełnie innej prawnej przyczyny, czyli innego tytułu. Sąd Kościelny formułuje go więc na sposób prawidłowy. Pomijam już sytuację, kiedy są przesłanki do wszczęcia kościelnego procesu małżeńskiego, więc skarga powodowa zostaje przyjęta, następnie proces toczy się z danego tytułu, ale dopiero w trakcie niego dochodzi się do wniosku, iż ta przyczyna nie jest jednak zasadna, i że proces powinien przebiegać z zupełnie innej. Nawet i taka sytuacja nie stanowi oczywiście problemu, aby np. rozszerzyć przedmiot sporu. Natomiast nie można się oszukiwać, i twierdzić, iż taki proces jest łatwy. Ja myślę, iż te problemy poruszone dzięki tym pytaniom to oddają.
WYWIAD Z INFOR 5 – MIŁOŚĆ i POJEDNANIE w kościelnym procesie małżeńskim
- Jaką rolę w kościelnym małżeństwie odgrywa miłość? Czy można stwierdzić nieważność małżeństwa z powodu braku miłości?
Pani Redaktor postawiła nie tylko bardzo ciekawe, ale i ważne pytanie, bowiem nie do rzadkości należy sytuacja, kiedy Strona, bądź nawet Obie podważają ważność swojego małżeńskiego związku, gdyż wg Nich zawarty on został z tzw. rozsądku.
Natomiast, wracając do odpowiedzi, to w pewien „przekorny” sposób odpowiedziałabym, iż, z jednej strony, nie można uznać nieważności małżeństwa z racji na brak miłości, zaś, z drugiej strony, takie uznanie jest jednak możliwe. Zatem, jeśli chodzi o pierwszą sytuację, to – ogólnie – gdy małżeństwo zawierane jest ze wzmiankowanego rozsądku to jest ono ważne, gdyż wg jednej z zasad: to wola jest przyczyną sprawczą małżeństwa nie zaś miłość. Natomiast, jeśli chodzi o drugą sytuację, drugi przypadek, to są takie tytuły prawne (czyli przyczyny, na podstawie których można orzec nieważność małżeństwa), przy których brak miłości stanowi ich potwierdzenie. Ale, jak zostało to już sformułowane, to na podstawie pewnych tytułów prawnych można stwierdzić nieważność małżeństwa, nie zaś na podstawie braku miłości – takiego tytułu, czyli przyczyny nie ma. Jedną z takich przyczyn, przy której bierze się pod uwagę miłość, jest symulacja zgody małżeńskiej, czyli wykluczenie całkowite.
Dla przypomnienia: istota tego rodzaju symulacji polega na nie chceniu wyjścia za mąż, na nie chceniu ożenienia się, i wtedy ów brak miłości często takiemu rodzajowi symulacji w sposób naturalny towarzyszy. Natomiast ja poszłabym o krok dalej i wskazałabym również na jeszcze inną przyczynę, znaną Nam już z wcześniejszych rozważań, tj. na niezdolność natury psychicznej. Niezdolność przybiera przeróżne formy, oczywiście jeszcze raz warto powtórzyć, iż to nie na podstawie tych form orzeka się nieważność małżeństwa, ale na podstawie niezdolności, a ta ma swoje reguły/ Mówiąc o tych formach, rodzajach mamy na myśli zaburzenia, nieprawidłowości o charakterze psychicznym. I gdy wgłębimy się w istotę niektórych, to widać, iż – kolokwialnie mówiąc – stronią one właśnie od miłości, np. osobowość aspołeczna itp.
Zatem, jak widać sam fakt braku miłości wcale nie oznacza nieważnie zawiązanego węzła małżeńskiego, ale też i takiej nieważności absolutnie nie wyklucza.
Może jeszcze warto tylko zapodać, iż mówiąc o miłości nie chodzi Nam o coś, co się „odczuwa”, o emocje, a o pragnienie dobra dla – w tym przypadku – przyszłego współmałżonka.
- Czy w procesie jest miejsce na pogodzenie się małżonków?
Treść pytania, temat jest niezwykle obszerny. Natomiast w wielkim skrócie. Przykładowo, gdy Strona Pozwana otrzymuje informacje o poczynionych krokach przez Stronę Powodową, to Trybunał zapytuje Ją jednocześnie o to: czy widzi Ona szansę na pogodzenie się małżonków, czy widzi szansę na powrót do siebie. Wydawać by się mogło, iż jest to pytanie tylko formalne, iż można spodziewać się, jaka padnie na nie odpowiedź, tymczasem wcale tak niekoniecznie musi być. I nie zawsze mamy do czynienia z udzieleniem na to pytanie odpowiedzi negatywnej, a w praktyce nie zawsze mamy do czynienia z wystosowaniem tzw. skargi wzajemnej. Może nie jest to sytuacja nagminna, ale kilkakrotnie spotkałam się już, gdy Strona Pozwana mimo wszystko nie chciała procesu, chciała pojednania. Naturalnie nie oznacza to o nagłym przerwaniu dalszego postępowania, gdyż w sumie też nie wiadomo czy taki chrześcijański ruch nie ma czasem na celu przeszkodzenie w procesie, utrudnienie w ew. orzeczeniu nieważności małżeństwa.
Warto na zakończenie tylko uzupełnić odpowiedź o informację, iż KPK (Kodeks Prawa Kanonicznego) reguluje tzw. instytucję pojednania, i że wcale nie ogranicza się ona do w/w zapodanego momentu, każdy może okazać się właściwy, aby uratować możliwe do uratowania małżeństwo.
- Czy zdarzają się sytuacje, gdy małżonkowie są zgodni co do rozstania i współpracują w trakcie procesu?
Ja bym udzieliła jakby podwójnej odpowiedzi na to pytanie.
Po pierwsze, czasami taka zgoda polega tylko i wyłącznie na woli Obu Stron odnośnie do rozstania. Tj. Obie Strony, tak Powodowa, jak i Pozwana chcą, aby Kościelny Trybunał orzekł nieważność Ich małżeństwa. Natomiast nie ma pomiędzy Nimi już zgody, co do przyczyny, na podstawie której można stwierdzić nieważność Ich małżeństwa, a wchodząc jeszcze bardziej w szczegóły, to nie ma pomiędzy Nimi zgody, co do plasowania się przyczyny po danej Stronie. Widać to szczególnie, gdy – przykładowo – Strona Powodowa wyjdzie z propozycją niezdolności natury psychicznej po Stronie Pozwanej. Wiadomo bowiem, iż tzw. kontrreakcja bardzo często wynika z niewłaściwego ujęcia owej niezdolności, i zrównania jej wyłącznie z psychiczną chorobą, stąd też i taka naturalna reakcja.
Natomiast, po drugie, może mieć miejsce jeszcze inna sytuacja, kiedy Małżonkowie nie tylko, iż chcą uznania swojego małżeństwa za nieważne, co są zgodni: na podstawie jakiego tytułu, i przede wszystkim po której ze Stron powinien przebiegać Ich małżeński proces. I niekoniecznie chodzi o sytuację tego samego tytułu, ale po Obu procesowych Stronach, co także o sytuację zgody na daną przyczynę tylko po jednej ze Stron (!), czyli chodzi o sytuację zupełnie przeciwną do tej, o której w pierwszym przypadku.
- Co w sytuacji, gdy w trakcie procesu lub nawet już po uzyskaniu wyroku małżonkowie stwierdzą, że jednak chcą być razem?
Generalnie jedna z zasad jest taka, iż do momentu trwania postępowania dowodowego można się wycofać z procesu, po tym etapie, proces biegnie dalej. Ale, z drugiej strony, mamy też i taką instytucję w prawie, jak brak rzeczy osądzonej, co oznacza (i zwykle taka sytuacja ma miejsce), iż mimo np. dwóch negatywnych wyroków istnieje możliwość ich zmiany. Teoretycznie więc też można wyobrazić sobie jeszcze i inną sytuację, kiedy to po otrzymaniu wyroku pozytywnego, po jego uprawomocnieniu „byli” Małżonkowie jednak i mimo wszystko chcą być razem – w tak zarysowanej sytuacji prawo nie będzie stało Im na przeszkodzie. Aczkolwiek nie powinno się też zapominać o ew. zakazie zawarcia nowego ślubu kościelnego, który może pojawić się przy niektórych przyczynach (np. niezdolność psychiczna, podstępne wprowadzenie w błąd, symulacja), ale też który można cofnąć.
- W prawie kanonicznym istnieje instytucja separacji. Czy w praktyce małżonkowie często korzystają z takiego rozwiązania?
Myślę, iż gdy powiem, iż osobiście może tylko raz, dwa razy spotkałam się z pytaniem o separację, to odpowiem pośrednio na pytanie. Zatem, mimo iż taka instytucja jak słusznie Pani Redaktor mówi istnieje, to jest ona niezwykle rzadko spotykana. Wynika to z tego, iż nie ma ona takich konsekwencji jak ma to miejsce w prawie cywilnym. Owszem, skorzystanie z kościelnej separacji może i na pewno daje do myślenia drugiej Stronie, ale też i Strona, która inicjuje separację może jakby samodzielnie wprowadzić ją w małżeńskie życie. Wreszcie warto pamiętać, iż czasami w prawie kanonicznym mamy do czynienia z tzw. kanonizacją prawa świeckiego, cywilnego, która to kanonizacja oznacza, iż gdy treść prawa świeckiego jest zgodna z prawem Bożym, kanonicznym, to można z tego prawa cywilnego skorzystać. Nie inaczej jest właśnie przy separacji, bowiem gdy ta nie stoi w opozycji do ducha prawa kanonicznego, to można sugerować ją Stronom, Stronie.
Wywiad w Gazecie Wyborczej także z moim udziałem
Zapraszam do artykułu w GW także z moim udziałem:http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/7,134263,25101116,prawo-koscielne-jak-uniewaznic-slub.html
Artykuł w GAZECIE WYBORCZEJ z moimi wypowiedziami
Zapraszam do lektury artykułu nt. kościelnego procesu o nieważność małżeństwa w Gazecie Wyborczej, są tam również moje wypowiedzi:http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/7,134263,24568969,niewazny-slub-koscielny-ile-to-kosztuje-uwaga-duze-zmiany.html