Jak nie powinien postępować ADWOKAT KOŚCIELNY

W Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 r. jasno jest wyartykułowane czego nie powinien czynić adwokat czy pełnomocnik (kan. 1488 oraz kan. 1489 KPK). W treści tych kanonów akcent został postawiony bardziej na płaszczyznę materialną czy jakichś innych korzyści też przy jednoczesnym omijaniu przepisów prawa kanonicznego.

Natomiast obecnie warto zastanowić się nad pewnymi niuansami, niejako mającymi miejsce poza wspomnianymi przepisami prawnymi, aby szerzej rozwinąć tę kwestię. Na początku zajmiemy się udzielaniem odpowiedzi przez adwokata na konkretne prawne pytania Stron, a następnie jego odpowiedzią na pytanie mające też wymiar moralny.

Nie do rzadkości należy sytuacja, kiedy adwokat wprost zapytywany jest o prawidłowość odpowiedzi udzielonych samodzielnie przez Stronę na pytania zadane przez Trybunał II Instancji. Nie ma większego problemu, jeśli zapytanie skierowane jest od Strony, której sprawę on bezpośrednio zna, jak i zna wolę tej Strony, natomiast bez znajomości sprawy czy woli udzielenie odpowiedzi nawet w ramach tzw. dobrych zamiarów nie powinno mieć miejsca. Nie zawsze bowiem jest tak, iż przy pytaniu o uchyleniu bądź zatwierdzeniu pozytywnego wyroku Trybunału I Instancji Strona optuje za potwierdzeniem go przez Trybunał Apelacyjny, może mieć bowiem miejsce przeciwna wola, tj. taka, iż Strona chce mimo wszystko uchylenia takiego wyroku. Może zaistnieć też sytuacja, kiedy Strona, nie znająca konsekwencji prawnych wyroku pozytywnego wprost żąda jego potwierdzenia. Z kolejnymi zapytaniami, a dotyczącymi Składu Trybunału, ew. dowodów nie powinno mieć większego problemu, aczkolwiek udzielenie odpowiedzi wprost bez poinformowania o jej znaczeniu i ew. konsekwencjach jest niezbyt dobre.

Kolejne pytanie, na które adwokat nie powinien udzielać odpowiedzi bez znajomości sprawy jest zapytanie: jak wg niego rokuje dana sprawa po treści opinii właściwego Biegłego. W pewnym sensie udzielenie odpowiedzi jest związane z przyjęciem bardziej jednego rozwiązania aniżeli drugiego, tj. jest związane z opowiedzeniem się za wyrokiem pozytywnym, bądź negatywnym, nie chodzi w tym momencie o podanie tej treści wyroku, który zapadnie, ale o to, aby uważać, bowiem nieraz treść opinia stoi w całkowitej opozycji do treści wyroku; po drugie, udzielenie odpowiedzi na podstawie fragmentu zgromadzonych środków dowodowych, w tym przypadku: na podstawie jedynie opinii jest zupełnie niezasadne, gdyż to jeden z wielu dowodów, a nie jedyny. To samo dotyczy sytuacji, gdy adwokat proszony jest o ocenę sprawy pod kątem przyszłego wyroku już na podstawie napisanego nawet przez niego powództwa, jedyne, co może uczynić to stwierdzenie, bądź nie zasadności wszczęcia sprawy, ale nie przesądzanie o treści wyroku, gdyż po raz kolejny – skarga powodowa, czyli jedno z rodzajów oświadczenia złożonego przez stronę powodową – jest jednym z wielu dowodów, a nie zaś jedynym. Oczywiście w czasie publikacji jest dostęp do wszystkich zgromadzonych dowodów, ale i tak wówczas jedyne co adwokat może stwierdzić to wyrażenie swojego zdania, ale na sposób niewiążący.

Przedostatnią kwestią, którą warto poruszyć, jest prośba skierowana do adwokata o odpowiedź nt. korzystniejszego obrotu sprawy przy uczestnictwie, bądź też nie w trakcie procesu strony przeciwnej. Czasami bowiem bywa tak, iż strona przeciwna nie bierze udziału, a wyrok, który zapada, jest pozytywny, innym razem, strona uczestniczy w procesie, nawet proponuje świadków, a wyrok też jest pozytywny; może mieć miejsce też zupełnie inna okoliczność, gdy strona nie bierze udziału, i właśnie to zaważy nad negatywną treścią wyroku, pomijam uczestnictwo obu Stron i wydanie wyroku negatywnego. Powtórzmy zatem raz jeszcze: nie można wyrokować o zakończeniu sprawy na podstawie jednego z fragmentów tego, co będzie miało lub ma miejsce w trakcie kościelnego procesu małżeńskiego.

Tym sposobem przechodzimy do kolejnego pytania, tym razem o charakterze bardziej moralnym, a mianowicie do problemu dotyczącego tzw. związków niesakramentalnych. Często sprawy wszczynane są przez Strony, które już są w jakimś związku. Gdy jest to związek wolny, wówczas można spotkać się z pytaniem: czy zawarcie związku cywilnego ma jakiś wpływ na sprawę, czy nie. W pytaniu tym osobiście wyróżniam dwie płaszczyzny: pierwsza to płaszczyzna prawna, i nawet przy niej, odpowiedzi mogą być zróżnicowane, natomiast – uogólniając – to zawarcie cywilnego związku przez stronę, bądź pozostanie przez nią w związku nieformalnym na pewno nie wpłynie na wydanie wyroku pozytywnego w tym znaczeniu, aby strona mogła go zawrzeć kościelnie; natomiast druga sfera ma charakter moralny, każdorazowo, nawet, jeśli adwokat wypowiada swoje zdanie nt. sformalizowania związku na sposób cywilny, to powinien on jednocześnie uwrażliwić stronę na aspekt moralny.

Przy tej okazji warto poruszyć jeszcze jeden temat. Powszechnie spotykamy się z terminologią tzw. związków niesakramentalnych, pod którymi rozumie się przeważnie związki cywilne, tymczasem celowo użyłam sformułowania „tak zwane”, bowiem też niesakramentalnym związkiem, a jednak zgodnym z małżeńskim prawem kościelnym, jest związek przykładowo katolika z osobą nieochrzczoną, i właśnie z racji braku chrztu jednej strony związek ten nie ma charakteru sakramentalnego. Przekroczone zostałyby w tym momencie kompetencje, gdyśmy w swoich rozważaniach weszli na płaszczyznę teologiczną, natomiast słusznym wydaje się postulat o doprecyzowanie tej terminologii, aby jednak uczynić rozróżnienie pomiędzy tymi dwoma rodzajami małżeństw, wśród których: oba są niesakramentalne, aczkolwiek jedno z nich zawarte jest zgodnie z prawem kanonicznym, nie wykluczające osoby z religijnego praktykowania, drugie wykluczające z religijnych praktyk. Wprost zatem można ograniczyć się do jasnych w swoim przekazie sformułowań: związki cywilne, wolne czy niesakramentalne.