PROCES USTNY

W obecnych rozważaniach zastanowimy się nad tym: dlaczego kościelny proces małżeński ma charakter pisemny nie zaś ustny, gdyż taki rodzaj procesu też istnieje (nt. od kan. 1656 KPK do kan. 1670 KPK). Nie przytoczymy wszystkich różnic, ale weźmiemy pod uwagę wybrane, celem ukazania słuszności pisemnego charakteru małżeńskiego procesu.

Wedle kan. 1657 KPK w przypadku procesu ustnego w Trybunale I Instancji mamy do czynienia z jednym sędzią. Tymczasem w kościelnym procesie małżeńskim Trybunał ma charakter kolegialny, wyrok zapada większością głosu. Wynika to z tego, iż proces małżeński zwykle jest bardziej skomplikowany: aby orzec wyrok winna zostać dokonana dogłębna analiza – na płaszczyźnie materialnej, a zatem na płaszczyźnie spójności w obrębie już jednego środka dowodowego – oświadczeń stron, zeznań świadków, analiza ew. dowodu z dokumentów, winna zostać wzięta pod uwagę ew. treść opinii biegłego; następnie winna zostać dokonana analiza na płaszczyźnie numerycznej, czyli w sferze spójności wszystkich zgromadzonych dowodów (aczkolwiek nie są to tylko zaledwie dwie płaszczyzny).

Interesującym jest treść kan. 1658 §1 KPK dotycząca treści skargi, czytamy w nim, iż oprócz wymogów z kan. 1504 KPK, w skardze winno opisać się nie tylko na sposób ogólny fakty, ale opisać je całościowo (nr 1 przytoczonej normy). Każdy Trybunał ma wypracowaną przez siebie praktykę pisania pozwów, różnice są ogromne: od skarg o treści bardzo szczegółowej, liczących dziesięć, bądź o wiele więcej stron, do pozwów mieszczących się na specjalnych formularzach, bardzo krótkich, ograniczających się do meritum; nie wspominam też i o tym, iż strona nie zawsze chce przedstawić od razu wszystkie fakty, niektóre „trzyma” na późniejszy moment, gdy w trakcie procesu wątpliwości ulegną nabrzmieniu, bądź z racji woli nie informowania strony przeciwnej o jakimś argumencie, aby nie stanęła wobec niego natychmiast w opozycji, słowem racje mogą być różnorodne; tymczasem, jak zauważamy, w trakcie ustnego procesu nie ma miejsca na swoistego rodzaju taktykę. W tym samym kanonie jego numerze drugim czytamy, iż dowody, które przedstawia powód winny być zaraz zebrane przez sędziego. Także i to stanowi o różnicy wobec procesu pisemnego, kiedy strony mają prawo przedkładania dowodów do końca zamknięcia postępowania dowodowego, a ono przecież trwa, i nie chodzi w tym momencie o snucie jak powyżej jakichś taktycznych analiz, ale czasami przyczyna tego stanu rzeczy jest prozaiczna: strona na moment składania pozwu może być dopiero w trakcie starania się o jakiś nawet cenny dowód, nie wspominam o tym, iż jej rozwód cywilny także może być w toku (chodzi głównie o rozwód przebiegający w kierunku orzeczenia winy, co może łączyć się z koniecznością załączenia protokołów zeń).

Wg kan. 1661 §1 KPK na posiedzenie zostają wezwani wszyscy zainteresowani. A dalej, podczas składania zeznań przez stronę, świadków, biegłych może być obecna strona przeciwna (kan. 1663 §2 KPK). Tymczasem w trakcie procesu małżeńskiego strony nie spotykają się ze sobą podczas składania przez siebie zeznań, nie są też obecne przy przesłuchaniu świadków. Owszem można zastanawiać się nad stronami pozytywnymi czy negatywnymi tego, niemniej to, iż obie strony procesowe nie są obecne w trakcie tych prawnych działań, to nie przesądza o tym, iż w czasie publikacji nie mogą się z tym zaznajomić. Jak często obserwuję negatywne emocje podczas publikacji akt – nie muszę mówić, a przecież akta okazywane są jednej stronie, nieobecna jest w tym samym czasie strona przeciwna, nie ma też dodatkowego stresu wynikającego z obecności sędziego, przed dodatkowo którym, jak i stroną przeciwną byłoby się zobowiązanym do składania zeznań. Naturalnie istnieje ew. niebezpieczeństwo, iż po takim zaznajomieniu się mogą powstać w wyniku słusznych uwag strony pewne wątpliwości, które w sytuacji obecności jej przy zeznaniu strony przeciwnej czy świadków, mogłyby zostać niemalże natychmiast rozwiane. Nie obejdzie się jednak bez jakichś stron negatywnych, przy równoczesnym zatrzymaniu tylko tego, co jest pozytywne. Zawsze też Sąd może zażądać jakiegoś dodatkowego wyjaśnienia, odbędzie się to kosztem czasu, niemniej opisana sytuacja nie ma charakteru sytuacji patowej.

Po zebraniu dowodów w tym samym czasie ma miejsce ustna dyskusja (kan. 1667 KPK). Następnie może mieć miejsce wydanie wyroku (kan. 1668 §1 KPK). Na tych dwóch przykładach widać szybkość jednego procesu w porównaniu z pisemnym.

Celem dopełnienia: także w małżeńskim procesie kościelnym istnieje możliwość wydania wyroku przez sędziego jednoosobowego, o czym powyżej, ma to miejsce przede wszystkim przy tzw. procesie dokumentalnym, ale już na szczeblu wyższym Trybunał winien mieć charakter kolegialny (kan. 1686 KPK). Natomiast jasną jest norma wedle której proces małżeński ma mieć charakter pisemny (kan. 1690 KPK).

Reasumując, na pewno plusem w rzeczonym procesie jest czas rozpatrywania spraw, jest on znacznie krótszy aniżeli w procesach przebiegających drogą pisemną, jednakże, ciągle winniśmy mieć na uwadze, iż proces małżeński to proces dotyczący, jak w Kodeksie czytamy, dobra publicznego, ale ja dodałabym od siebie, iż to proces dotyczący, rozstrzygający sprawy osób, a te są bardzo bogate w swojej treści. Naturalnie często słyszy się głosy w kwestii przeciągania spraw, ale posiadam także zupełnie inne doświadczenie: kiedy sama strona (strony) wnoszą o nowe dowody, wnoszą o wyznaczenie nowego biegłego, piszą pisma czasami sporo odbiegające od istoty rzeczy, i w takich okolicznościach, wydanie szybkiego wyroku nie wchodzi w grę, nadto spowodowanie błędu jest bardzo wysokie, co pociągałoby za sobą kolejne działania, a w przypadku wyżej wymienionych spraw, na błąd nie można sobie pozwolić.

Na ten temat m. in. w:

A. Dzięga, Kościelny proces ustny, Lublin 1992;

T. Pawluk, Prawo kanoniczne według Kodeksu Jana Pawła II, Doczesne dobra Kościoła, Sankcje w Kościele, Procesy, T. IV, Olsztyn 1990.