WYSTĄPIENIE Z KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

Wystąpienie z Kościoła Katolickiego nie stanowi dzisiaj odosobnionego przypadku, stąd warto poruszyć to zagadnienie z punktu prawnego. Stałym punktem odniesienia będzie dokument Konferencji Episkopatu Polski:

Uchwała KEP z dn. 7.X.2015 r. dot. wydania Dekretu Ogólnego KEP w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła.

Jest wiadome, iż przez sakrament chrztu świętego osoba zostaje włączona do Kościoła, w naszym przypadku chodzi o Kościół Katolicki (KK). W przypadku dzieci wystarczy też zgoda już jednego z rodziców, aby ten fakt zaistniał (kan. 868 §1 nr 1 KPK), natomiast po ukończeniu czternastego roku życia, czyli de facto, gdy nie osiągnęło się jeszcze pełnoletniości, a nie jest się ochrzczonym, to taka osoba również ma prawo podjęcia decyzji odnośnie swojego ochrzczenia (kan. 111 §2 KPK). Czymś godnym polecenia byłaby zgoda przynajmniej jednego z rodziców i nie chodzi w tym momencie wyłącznie o pomoc z ich strony w życiu chrześcijańskim, ale o względy praktyczne: prowadzenie w dalszym ciągu wspólnego życia, wspomina o tym obrzęd udzielenia tego sakramentu.

Sakrament chrztu świętego obok bierzmowania, sakramentu święceń jest tym sakramentem, który pozostawia niezatarte znamię, nie można ich też powtarzać, gdy przyjęło się je zgodnie z prawem (kan. 845 §1 KPK), oznacza to też, iż gdy Osoba decyduje o wystąpieniu z KK, to w dalszym ciągu pozostaje ochrzczona, bierzmowana czy mająca przyjęty sakrament święceń. Takim przykładem może być powrót do stanu świeckiego ze stanu kapłańskiego – pomijamy przy tym, czy nastąpiło to na skutek jakiegoś przestępstwa, czy prośby o to – w takiej sytuacji, gdy ktoś znajduje się w niebezpieczeństwie śmierci, a jest w pobliżu osoba mająca święcenia kapłańskie aczkolwiek żyjąca już w stanie świeckim, to ma ona prawo do udzielenia przykładowo sakramentu spowiedzi świętej (kan. 1335 KPK). Nie należy w tej ostatniej możliwości widzieć tylko postawę stojącą frontem do znajdującego się w niebezpieczeństwie śmierci, gdyż gdyby tylko chodziło o tę sytuację, to nie byłoby wymagania odnośnie posiadania święceń uprawniających właśnie do sprawowania chociażby spowiedzi świętej. Innymi słowy, sytuacja niebezpieczna dla życia jest istotną okolicznością, ale i nawet wtedy szafowanie sakramentów musi pochodzić od osoby mającej do tego prawo. Naturalnie można zastanawiać się nad tym, dlaczego po akcie wystąpienia z KK nie następuje cofnięcie się do stanu sprzed chrztu. I tutaj można odnaleźć też inne przykłady, abstrahując od wymiaru teologicznego, już z cywilnego pola, iż przykładowo: do wielu stanowisk potrzebne jest zaświadczenie o niekaralności, też można byłoby się buntować, gdy kara została nałożona, wykonana oraz odbyta, a jednak nie następuje cofnięcie do stanu sprzed popełnienia przestępstwa, tak że osoba mogłaby uzyskać zaświadczenie, iż nie była karana. Owszem znana jest instytucja tzw. zatarcia skazania, ale po pierwsze, zatarcie skazania nie zawsze idzie w parze z brakiem odnotowania w rejestrze karnym, po drugie też nie każde przestępstwo związane jest ze wspomnianą instytucją.

W ten sposób docieramy do zagadnienia postawionego w tytule, tj. do wystąpienia z KK. Owemu wystąpieniu może towarzyszyć popełnienie czynów przestępczych, chodzi o herezję, apostazję, schizmę, ale zdaje się, iż jednak częściej ma miejsce sytuacja, gdy ktoś po prostu nie chce już być pełnoprawnym członkiem KK. Tutaj warto zaakcentować słowo „pełnoprawny”, bowiem to nie jest tak, iż przynależność do KK ogranicza się do bliżej nieokreślonego empirycznie nienamacalnego wymiaru religijnego, ale bycie członkiem w KK oznacza posiadanie w tym Kościele praw, a wraz z nimi obowiązków. To oznacza z kolei, iż można wymagać, ale też od nas mogą być żądane też jakiejś wymogi. Wystąpienie musi mieć charakter świadomy oraz dobrowolny. Myślę, iż terminów tych nie potrzeba wyjaśniać, gdyż są zrozumiane, najważniejsze jest, iż oświadczenie woli wyrażone na zewnątrz winno odpowiadać wewnętrznej woli, czyli temu co rzeczywiście się chce. Przypomina to poruszaną już wielokrotnie przez nas przy okazji kościelnego procesu małżeńskiego istotę jakiegoś rodzaju symulacji, czyli wykluczenia. Nadto, aby wystąpienie odniosło skutki winno mieć miejsce przed właściwą władzą kościelną, a taką władzę sprawuje już własny proboszcz. Winno ono mieć charakter pisemny. Zadaniem proboszcza jest poinformowanie o zaciągnięciu mocą samego prawa kary ekskomuniki, jak i pozbawienie się tym sposobem możliwości pogrzebu katolickiego, bycia chrzestnym, świadkiem bierzmowana, itp.. Pamiętamy też, iż jednym ze skutków ekskomuniki jest niemożność przyjmowania sakramentów świętych. Zakaz ten w sytuacji zagrażającej życiu ulega zawieszeniu. Owo wystąpienie może dokonać wyłącznie osoba pełnoletnia, zdolna do czynności prawnych. Wystąpienie nie jest aktem nieodwracalnym.

Pomijamy dyskusje odnośnie odnotowania tegoż faktu i związanego z tym problemu w postaci usunięcia swoich danych z właściwych ksiąg kościelnych, które zostały naniesione, gdy jeszcze przynależało się do KK. Natomiast w ramach zakończenia pokuszę się o pewną konkluzję: skoro przez odłączenie pozbywamy się w pewnym sensie praw, to może warto, gdy jeszcze takowe są w posiadaniu, spożytkować na to co w wielu przypadkach składa się ma motywy odejścia z Kościoła. Innymi słowy: wystąpienie jest w jakiś sposób uzasadnione takimi a nie innymi motywami, może więc warto zanim ono nastąpi, w jakiś sposób przyczynić się do usunięcia tych motywów, a nie od razu i natychmiast występować i pozbywać się tym sposobem wpływu ze swojej strony. Warto także dopowiedzieć, iż odłączając się z KK, decydent nie pozbywa się możliwości w dalszym ciągu otrzymywania owoców już natury czysto religijnej.

W ramach zakończenia chciałabym poruszyć jeszcze jeden problem. Już kilka razy spotkałam się z sytuacją, kiedy strona katolicka chce dokonać wystąpienia z KK, gdyż zamierza właśnie zawrzeć ślub kościelny z wyznawcą, w którego wyznaniu rozwody są dozwolone, ale, który w przypadku związku kościelnego ze stroną katolicką i z tego względu, iż miał wcześniej zawarty ślub, musiałby starać się o stwierdzenie nieważności swojego małżeństwa. Stąd zamiast uniknąć kościelnego procesu małżeńskiego strona katolicka chce przynależeć do innego wyznania. Nie jest to miejsce na ocenę postępowania, ale warto zastanowić się nad dwoma kwestiami: pierwsza to ta: czy inne wyznanie na tyle jest otwarte, iż przyjmuje nowych członków z uwagi na ten motyw, czasami oderwany od znajomości zasad czy doktryny nowego wyznania? Można nawet pokusić się o stwierdzenie, iż zmiana na dane wyznanie nie wynika ze zgody na jego doktrynę, ale przede wszystkim z faktu przynależności do niego strony drugiej. Druga kwestia natomiast związana jest z tym: czy czasem od strony niekatolickiej nie wywierany jest jakiś nacisk na stronę katolicką, aby przez odłączenie się z KK można było zawrzeć ślub kościelny w wyznaniu niekatolika? A skoro pojawia się nacisk, to też pewna problematyczna sytuacja już przed ślubem.

Tekst Dekretu: https://episkopat.pl/wp-content/uploads/2016/04/dekret_ogolny.pdf

Analiza ukazała się również na mojej eksperckiej stronie, na Portalu Infor.pl